Relacja zdjęciowa z wystawy w Rabce.

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą już ponad rok temu FotoBzik przygotował grupową ekspozycję prac pt. „Portrety Eteryczne”.

Na wystawie prezentowane są prace powstałe w trakcie warsztatów techniki mokrego kolodionu prowadzonych przez Michała Sitkiewicza dla FotoBzik w Krakowie.

Swoją premierę wystawia miała w 2012 roku w galerii A1 przy Politechnice w Krakowie, następnie przewędrowała do Galerii Wzgórze prowadzonej od lat przez Franciszka Kukiołę w Bielsku Białej. Później prezentowaliśmy nasze prace w przepięknych okolicznościach na Zamku Książ w Wałbrzychu, a gościła nas wtedy Galeria BWA Korytarz.

Teraz przyszła kolej na Rabkę-Zdrój i uroczą Galerią MOK „Pod Aniołem”.

Trudno powstrzymać się od zachwytów próbując zrelacjonować ten dzień. Ludzie, których tam spotkałyśmy, miejsca w których gościłyśmy, atmosfera, uśmiechy i wszechobecna szczerość…

W trakcie wernisażu przybyli goście mogli zobaczyć jak powstaje mokra płyta kolodionowa, a to za sprawą Moniki Kwiatkowskiej, która pokonując wszelkie niedogodności przybyła na miejsce z wielkoformatową kamerą, zapasem świeżej chemii i całą masą zapału. Poniżej skan płyty powstałej w trakcie prezentacji.

img928a-kopia

Chciałoby się napisać wiele, ale wobec tego magicznego dnia, wszelkie słowa stają się niewystarczające 🙂 Jak zwykle w takich sytuacjach wyręczą nas zdjęcia…

IMG_4821 IMG_4831 IMG_4844 IMG_4847 IMG_4850 IMG_4867 IMG_4869 IMG_4873 IMG_4878 IMG_4880 IMG_4882 IMG_4884 IMG_4888 IMG_4891 IMG_4894 IMG_4898 IMG_4905 IMG_4907 IMG_4915 IMG_4916 IMG_4918 IMG_4919 IMG_4930 IMG_4940

Ostanie zdjęcie darzymy szczególną sympatią 😉 pozujemy z pamiątkowym dyplomem jaki otrzymałyśmy od przemiłej Pani Dyrektor MOK w Rabce-Zdroju za organizację wystawy.

Chciałybyśmy raz jeszcze szczerze podziękować Pani Dyrektor za udostępnienie sali dla naszej wystawy, wielką życzliwość i zaangażowanie.

Słowa podziękowań niech płyną również do Moniki Kwiatkowskiej, za każdy ruch który sprawił, że na naszych oczach powstały piękne prace kolodionowe.

Dla wszystkich obecnych na wernisażu, za poświęcony czas i zainteresowanie.

Dla redaktora Telewizji Podhale za bardzo przyjemnie przygotowany materiał filmowy z wydarzenia.

https://www.dailymotion.com/video/xxmofy_fotografowanie-techniky-xix-wieczny-w-rabczayskim-mok_shortfilms

No i oczywiście raz jeszcze Michałowi Sitkiewiczowi, za wiedzę i chęć jej przekazywania oraz wszystkim uczestnikom warsztatów za chęć jej przyswajania 🙂

Oby więcej takich dni, takich miejsc, takich ludzi i takich wernisaży 🙂

Iza i Iwona

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

Wszędzie można coś odkryć – rozmowa z Anitą Andrzejewską.

Wszędzie można coś odkryć – o fotografii drogi z Anitą Andrzejewską rozmawia Gabriela Szewczyk

Co było Twoją pierwszą fascynacją – fotografia, czy podróże?

Najpierw była fotografia, a najwcześniej sztuka wizualna ogólnie. Chciałam studiować malarstwo, ale zdecydowałam się na grafikę. Zawsze to, co robiłam, miało głębokie zakorzenienie w patrzeniu – malowałam z natury, rysowałam z natury. Nigdy jako twórcy nie interesowała mnie sztuka konceptualna, wymyślanie, rysowanie z wyobraźni. Fotografia dała mi bezpośredni kontakt z rzeczywistością, możliwość obserwacji i wyrażania swojej wizualnej percepcji świata, to takie cytaty z rzeczywistości.

Nadal malujesz?

Nie. Ani nie maluję, ani nie robię grafik. Skoncentrowałam się na fotografii i grafice użytkowej: przede wszystkim ilustracji dziecięcej, w której również wykorzystuję fotografię i projektowaniu książek. Grafika warsztatowa to są prasy, metale, inne materiały, to też jest zupełnie inne medium. Oprócz tego mam sporo pasji: taniec, poznawanie świata, nauka języków, praca z dzieciakami, na wszystko nie starcza mi czasu.

A podróże?

Podróżować zaczęłam dopiero po studiach i na początku było dla mnie zaskoczeniem, że to może mnie tak wciągnąć. Połknęłam bakcyla drogi. Zaczęło się jak zwykle od szczęśliwego przypadku – od Australii, gdzie pojechałam odwiedzić moją siostrę. Wybrałam się w długą podróż samochodem przez interior z książką Bruce’a Chatwina Song lines (Pieśni stworzenia), z jedyną kasetą aborygeńskiej grupy Yothu Yindi, dałam się zaczarować przestrzeni i aborygeńskim mitom. Przestudiowałam wcześniej opracowania na temat kultur różnych plemion, odwiedziłam aborygeńskie organizacje pozarządowe i mocno nakręcona ruszyłam w drogę z naiwną, młodzieńczą wiarą w odkrycie świata, który znałam z lektur i własnych wyobrażeń. Okazało się, że ten świat nie istnieje, odkryłam za to inne rzeczy: potęgę i majestat pierwotnej przyrody, pustynię – medytacyjny pejzaż pustki, doznanie bycia częścią natury. Spotkałam ludzi mieszkających na pustkowiach z wyboru, z odjechanymi pomysłami na własne życie, Aborygenów w smutnych osadach misjonarskich, w pustynnym miasteczku Alice Springs i tropikalnym Darwin. Krajobraz, temat, który wcześniej mnie nie interesował, w australijskiej, pierwotnej formie bardzo mnie poruszył i nasycił się znaczeniem. Kiedy po trzech miesiącach wróciłam do domu po jakimś czasie zaczęły mi się śnić: przestrzeń, skały, światło i czułam wielką, fizyczną wręcz tęsknotę za wędrówką, powietrzem i masywem nieba nad głową.

Potem zaczęłam jeździć do Azji: Indii, Pakistanu, na Bliski Wschód, przede wszystkim do Iranu. Tam też wylądowałam przez przypadek. Pojechałam tam, żeby prowadzić warsztaty plastyczne dla dzieci i kompletnie nie miałam pojęcia, dokąd jadę. Miałam wyobrażenie, że Iran może być namiastką Indii, ale okazał się być czymś zupełnie innym. Iran bardzo mnie wciągnął, stał się rejonem, do którego wracałam przez cztery lata z rzędu i pewnie bym nadal tam jeździła, gdyby nie to, że przed wyborami i zieloną rewolucją, już nie dostałam wizy.

Byłam wstrząśnięta, bo to tak jakby ktoś zatrzasnął przede mną drzwi do domu. Nawiązałam tam kilka ważnych przyjaźni, moje przyjaciółki odwiedzają mnie w Polsce co roku, jesteśmy w stałym kontakcie.

IMG_ (6)

Fotografujesz w drodze, ale Twojej twórczości nie można chyba nazwać fotografią podróżniczą?

Nie. Nie fotografuję spektakularnych i słynnych miejsc. Nie pracuję na zlecenie. Na własny użytek nazwałam to fotografią drogi, mojego intymnego, osobistego doświadczenia i przeżycia. Na co dzień niestety nie noszę aparatu ze sobą. Czasami, jeśli coś mnie faktycznie zatrzymuje, to robię zdjęcie komórką i później nigdy do niego nie wracam. Robię to raczej po to, żeby zanotować spostrzeżenie. Natomiast wszystkie podróże są głównie nastawione na fotografowanie. Wówczas mogę być w pełni skoncentrowana i to pomaga mi wejść w taki stan umysłu, żeby nastawić się na wizualny kontakt ze światem.

Czyli podróżujesz sama?

Tak, najczęściej sama. W samotnej podróży jestem zdana na wchodzenie w relacje ze spotykanymi ludźmi, nie ma żadnego bufora pomiędzy mną a tzw. obcym. Pozbawiona punktu odniesienia w swojskim towarzyszu podróży to ja staję się obcym. To bardzo ciekawa sytuacja, wiele poglądów i pewników zostaje zakwestionowanych, dużo się można nauczyć z tej perspektywy.

Powiedziałaś, że w sztuce interesuje Cię to, co realne, czy Ty w jakiś sposób kreujesz swoje obrazy?

Moja fotografia jest bardzo bezpośrednia, tam nie ma manipulacji, ani szczególnej kreacji. Kadry są niemalże jeden do jeden. Najczęściej są to wypatrzone sytuacje, zaobserwowane i przeżyte w jakiś sposób. Nie potrzebuję aranżować, wszystko jest dane, muszę tylko nauczyć się to dostrzegać. Jednym ze sposobów na to jest zatrzymanie, kiedy człowiek wychodzi z zaabsorbowania sobą, swoimi sprawami i zwraca swoją uwagę na zewnątrz, wyostrza się percepcja, wrażliwość. Wtedy pojawia się przestrzeń na kontakt, autentyczne zainteresowanie, fascynację i współczucie.

IMG_ (21)

Jakich kadrów poszukujesz, co Cię inspiruje?

Nie tylko doznania wizualne mnie inspirują, ale też ludzie, których spotykam, lektury, opowieści, obrazy, czasem nawet banalne pocztówki.

Ciągnie mnie do miejsc i ludzi z peryferii, w jakimś sensie wykluczonych poprzez sytuację polityczną czy ekonomiczną: Iran, Pakistan, Birma, Syria są mi bardzo bliskie. Myślę, że doświadczenie dorastania w reżimie komunistycznym uwrażliwiło mnie na te sprawy. Nie jestem aktywistką polityczną i w moich pracach nie ma aspektu publicystycznego. Staram się spotkać z człowiekiem i miejscem, w którym żyje, pokazać jego relację z otoczeniem i przedmiotami, które stworzył. Duch miejsca przejawia się w spojrzeniach ludzi, ich języku, krajobrazie, poezji, sposobie poruszania czy podawania posiłku.

A jakie znaczenie ma dla Ciebie sama praca w ciemni?

Bardzo lubię zamykać się w ciemni. To jest zupełnie inny czas, trochę nieprzystający do dzisiejszego tempa. To mnie uspokaja. Nie mam zupełnie sentymentu do wydrukowanych odbitek, mimo że często wyglądają bardzo podobnie do odbitek srebrowych. Bardzo lubię ten namacalny i bezpośredni kontakt z materiałem i to, że odbitka ręczna ma zupełnie inną zawartość energii.

Dlaczego Twoje zdjęcia są czarno-białe?

Wynika to z moich doświadczeń z grafiką, która była czarno-biała. Dla mnie bardzo istotny jest prosty przekaz. Chcę uniknąć rozpraszania się na dodatkowe bodźce, a kolor jest wyjątkowo silnym elementem.

Szczególnie w stronach, do których podróżujesz. Indie chyba przede wszystkim są kojarzone z kolorem.

Też, ale kolor jest wszędzie. Na kolorowej fotografii pierwsze, co się widzi, to jest właśnie kolor.

IMG_ (28)

A w ogóle robisz zdjęcia kolorowe?

Robię, ale tylko pamiątkowo. Nie mam nic przeciwko kolorowi, ale jeśli chodzi o zdjęcia, to musi to być bardzo świadome. Kolor jest częścią przekazu. Dla mnie obraz czarno-biały jest emocjonalnie mocno nasycony.

Przeczytałam gdzieś o Twoich fotografiach, że są pełne tajemnic i ukrytych znaczeń. Co takiego ukrywasz w swoich pracach?

Nie mam zamiaru niczego ukrywać. Rzeczywiście jest tu jakaś wspólna cecha operowania niedopowiedzeniem, metaforą, jednak nie jest to próba ukrycia czegokolwiek, bardziej wskazanie na istnienie nieznanego, nieprzewidywalnego.

Fotografujesz w głównej mierze regiony, w których pozycja kobiet budzi wiele kontrowersji. Filtrujesz tamten świat swoim okiem. Jakie są Twoje obserwacje, myślisz o tym w tych kategoriach?

W Iranie, Pakistanie, czy w ogóle w wielu miejscach, w których byłam, kwestia kobiet jest bardzo istotna. Rzeczywiście, kobieta porusza się w innym świecie, bo te światy męski i kobiecy są dość mocno od siebie odseparowane. To, że w Iranie musiałam dokładnie osłaniać swoje ciało, żeby wpisać się w kulturę, też było dla mnie dość mocnym doświadczeniem. Za pierwszym razem, kiedy pojechałam do Iranu nie było z tym dużego problemu, czasem było to nawet zabawne. Za drugim i trzecim przyzwyczaiłam się, ale za czwartym już mnie to wkurzało, buntowałam się. Czytając na ulicach w Meszhedzie napisy „Siostro, pilnuj swej zasłony, bracie pilnuj swoich oczu” poczułam na własnej skórze jak to jest być kobietą, której wmawia się, że jej ciało jest źródłem grzechu. Szanuję decyzje kobiet noszących hedżab z wyboru, ale nie zgadzam się na zmuszanie do tego. Paradoksalnie w tym opresyjnym systemie spotkałam mnóstwo niepokornych, wykształconych, niezależnych kobiet, nie przypadkiem to one stały w pierwszych szeregach demonstracji w czasie zielonej rewolucji. Są też bardziej subtelne przejawy głęboko zakorzenionego poglądu o niższości kobiet. Ostatnio przemiły znajomy w Birmie, przepraszając grzecznie, poprosił żebym uszanowała tradycję i opuściła pełen mężczyzn górny pokład łodzi, bo na dolnym pokładzie może przecież siedzieć mnich, a nie wypada, żeby kobieta siedziała ponad mnichem. Uszanowałam, co miałam zrobić.

IMG_ (34)

Samotna kobieta z aparatem w tamtych stronach wywołuje pewnie skrajne reakcje.

Pierwszym odruchem jest zawsze zdziwienie. Ja też się czasami czuję nieswojo, bo wiem, że jestem w miejscu, gdzie moja obecność jest czymś nienaturalnym. Najczęściej udaje mi się jednak rozbroić taką bombę i aparat bardzo często mi do tego służy – usprawiedliwia moją obecność w miejscu, w którym niekoniecznie powinnam się znaleźć. W zachodnim Pakistanie, gdzie mężczyźni w przestrzeni publicznej, w której praktycznie nie ma kobiet, są przyzwyczajeni do bliskiego kontaktu fizycznego odskakiwali na mój widok z chodnika, tak żeby przypadkiem nie dotknąć mnie w tłumie. Nie wypada rozmawiać z obcymi kobietami, ale kiedy przychodziłam z aparatem i nawiązywałam rozmowę zawsze kończyło się długą nasiadówką przy herbacie.

Planujesz już kolejne podróże?

Zawsze planuję jakąś kolejną podróż. Teraz mam zupełnie inny pomysł, jadę do Argentyny, do Patagonii, w pustynne rejony, ale chcę pojechać tam też ze względu na język. Znam hiszpański, a zwykle jeżdżę do krajów, w których trudno mi się porozumieć. W krajach, w których byłam więcej niż dwa, trzy razy próbowałam się zawsze uczyć języka. Uczyłam się hindi i perskiego.

Z jakimi skutkami?

Udaje mi się w Iranie i Indiach zamówić coś w restauracji, wynająć hotel, wymienić grzeczności, niewiele więcej. Nie jestem filologiem, ale bardzo lubię się uczyć języków. Języki mnie fascynują i to, jak odbija się w nich kultura. Np. bardzo znaczące jest to, że w hindi to samo słowo określa wczoraj i jutro, czyli wszystko, co nie jest dzisiaj, teraz. Ostatnio w Laosie poczułam się wyrzucona poza nawias ze względu na język, bo bardzo chciałam gdzieś dotrzeć, a ludzie mi tego nie ułatwiali. W Birmie było zupełnie inaczej, ludzie tam są bardzo otwarci i łatwo jest nawiązać ten pozawerbalny kontakt.

Kiedy pierwszy raz jedziesz w jakieś miejsce, to pewnie wieziesz ze sobą jakieś wyobrażenia. Zastanawiasz się, jaki materiał przywieziesz.

Mam pomysły, ale dopiero to, co zastanę na miejscu, a nie to, co sobie wymyśliłam, będzie moim tworzywem. Nic nie wiem na pewno. To jest pozycja z ogromnym potencjałem, ale zarazem bardzo trudna, bo zwykle mam wrażenie, że zaczynam wszystko od początku. Oczywiście, mam swój bagaż doświadczeń, ale staram się o tym zapomnieć, widzieć świeżo, nie robić stale tych samych zdjęć. Kiedy jechałam do Birmy, to wyszukałam jakieś zdjęcia z internetu i wybrałam sobie miejsca, które potencjalnie mogłabym odwiedzić ze względu na widoki. Często jednak jest w tym mnóstwo niespodzianek. Bywają takie momenty, kiedy gdzieś jadę i tam na miejscu spotyka mnie tak zwane rozczarowanie i pytanie, co ja z tym rozczarowaniem mogę zrobić. Mogę zareagować na bieżąco i zrobić zupełnie inne fotografie niż sobie wymyśliłam. Myślę, że wszędzie można coś odkryć.

IMG_ (35)

Do zilustrowania tekstu posłużyły fotografie Karoliny Moskały wykonane w trakcie zorganizowanego przez FotoBzik spotkania autorskiego z Anitą Andrzejewską w 2012 roku.

Otagowane , , , , , , , ,

I’m bzik about Andrew Knapp

Andrew Knapp

Przedstawiam Wam Andrew Knapp’a oraz jego przyjaciela Momo.

proxy.storify.com

Obaj mieszkają w Kanadzie i tam też realizują swoją wspólną fotograficzną przygodę pt. „Find Momo”.

Andrew wpadł na pomysł tego projektu, podczas jednego z wielu spacerów z Momo. To co zaprezentuję poniżej oraz to co znajdziecie na ich stronie internetowej jest dowodem na to, że projekt się rozwinął i przybrał bardzo estetyczną formę.

Realizacja inspirowana jest filmem animowanym dla dzieci pt. „Gdzie jest Wally” (czego autor nie ukrywa), ale w żaden sposób nie obniża to wartości cyklu „Find Momo”.

Andrew Knapp jest projektantem graficznym co ma swoje odzwierciedlenie w starannie zakomponowanych kadrach.

Autor do realizacji zdjęć wykorzystuje Iphona oraz popularną aplikację Instagram.

Niezwykle wciągająca przygoda, również dla oglądających 🙂

Szukajcie Momo…

tumblr_mdk9ejYq2D1rl7jb2o1_500 tumblr_mdk28awWy01rl7jb2o1_500 tumblr_mdk261hjUl1rl7jb2o1_500 tumblr_mdsinlSRUe1rl7jb2o1_500 tumblr_me3l0g5TO11rl7jb2o1_500 tumblr_me9nj6ddQs1rl7jb2o1_500 tumblr_mek92hYLis1rl7jb2o1_500 tumblr_mex9vfegAJ1rl7jb2o1_500 tumblr_mf4qddkaCB1rl7jb2o1_500 tumblr_mf3504Mt0N1rl7jb2o1_500

Autorem wszystkich powyższych fotografii jest Andrew Knap.

Źródło: http://gofindmomo.com/

Korzystając z okazji zapraszamy na najbliższe spotkanie FotoBzik, szczegóły znajdziecie klikając w ten link https://www.facebook.com/events/515627295148065/
Iza Zdziebko

Otagowane , , , , , , ,

Ważniejsza niż moment jest przestrzeń – rozmowa z Tomaszem Wiechem.

Ważniejsza niż moment jest przestrzeń

Pamiętasz imię mężczyzny z kanapką ze zdjęcia nagrodzonego na World Press Photo?

Nie wiem, nigdy nie pytałem go o imię. Miał pozostać anonimowy. Później też nie chciałem się dowiadywać.

Jakie jest Twoje podejście do konkursów?

Dwuznaczne. Dobrze jest, gdy ktoś cię wyróżnia. Konkursy budują hierarchię – ktoś jest dobry, a ktoś jest mniej dobry. Zdaję sobie sprawę, że to jest bardzo uznaniowe. Jest to jakiś system, w którym tkwimy wszyscy, ja również i trudno byłoby mi z niego zrezygnować.

Myślisz, że nie ma innej drogi?

Wiesz co, drogi inne są, natomiast myślę, że nie ma w Polsce źródeł takich autorytetów, które by mówiły, co jest dobre, a co nieciekawe. Nie ma prasy fotograficznej, nie ma krytyki fotograficznej.

IMG_ (5)

Adam Mazur uznał Cię za jednego z najciekawszych polskich fotografów.

Ok, ale nie ma innego krytyka, który mógłby wyznaczyć swoją setkę. Nie ma też prestiżowych miejsc, gdzie wystawiałoby się fotografię. Rafał Milach miał w Zachęcie wystawę, czasami coś pojawi się w CSW w Warszawie. Poza jeszcze kilkoma przypadkami to w zasadzie tyle.

To nie znaczy, że nie dzieje się dużo. Wręcz przeciwnie, tyle tylko, że dzieje się to w jednym środowisku, pomiędzy kilkoma niedużymi instytucjami. Fotografia jest raczej niszową dziedziną twórczości.

Wróćmy do serii Twoich zdjęć w korporacji, z jakim założeniem tam wchodziłeś?

Chciałem pokazać różne nowoczesne przestrzenie, miedzy innymi korporację. Wyobrażałem sobie, że to będzie przestrzeń zimna i czysta, że będzie bardzo dużo ludzi ubranych w garnitury, ale okazało się, że tak nie jest, że ci ludzie nie mają kontaktu z klientami bezpośrednio, więc nie muszą się ubierać ładnie, że pracują przez Internet i telefon i że mogą tę przestrzeń dookoła siebie zagospodarowywać tak, jak chcą. Projekt powędrował później właśnie w tę stronę – jak ludzie urządzają przestrzeń dookoła.

IMG_ (7)

Spędziłeś tam jakiś czas, nie wchodziłeś z tymi ludźmi w żadne interakcje?

Łącznie praca nad tym materiałem trwała ponad rok. Robiłem zdjęcia w kilku miejscach. To wyglądało tak, że dzwoniłem do firm i opowiadałem im, o co mi chodzi. Oni albo się godzili mnie wpuścić, albo nie. Jeżeli się godzili, to przychodziłem i najczęściej ktoś z PR-u, czy innej komórki, odpowiedzialnej za mnie, oprowadzał mnie. To był bardziej taki spacer przez całą tę przestrzeń. Byłem z zewnątrz – wchodziłem, patrzyłem, robiłem zdjęcia, wychodziłem i za miesiąc wchodziłem do innej korporacji. Zaprzyjaźnić się, czy lepiej się poznać udało mi się dopiero później, pracownicy jednego z biur sami do mnie zadzwonili i zaprosili do siebie.

Zadzwonili, bo wiedzieli, że robisz ten materiał?

Tak, zdjęcia ukazały się w Dużym Formacie i jak je zobaczyli, to stwierdzili, że mają jeszcze fajniejsze przestrzenie, jeszcze większy bałagan – to właśnie tam miałem największy luz. Powstało z tego kilka zdjęć, które dołożyłem do całości.

IMG_ (8)

Co myślisz o takim podejściu, że żeby zrobić dobre zdjęcie, to trzeba być wystarczająco blisko? Czy to jest nonsens?

Sens i nonsens. Ja nie staram się być radykalny w podejściu, uznaję wielość. Wiele moich zdjęć powstało przez to, że ktoś był blisko, ale też wiele zdjęć powstało przez to, że ktoś był daleko. Wyobrażam sobie dobry materiał zrobiony z dystansem, jak i ciekawy materiał robiony z bliska. To też zależy jak tę bliskość definiujemy, czy mamy na myśli bliskość fizyczną, emocjonalną czy inną.

Kiedy znajdujesz się w centrum jakichś wydarzeń, to czy starasz się usprawiedliwić w jakikolwiek sposób obecność aparatu? Czy to jest dla Ciebie problematyczne?

Mało teraz robię takich zdjęć. Ale kiedy robiłem, to raczej nie zwracano na mnie wielkiej uwagi. Nikt nie brał mnie za kogoś, kogo należałoby się bać. Jak robię zdjęcia, to staram się, żeby nikt na mnie nie zwracał uwagi.  Ale były też takie sytuacje, że ktoś był o jakieś zdjęcie zły. Wiele było takich kadrów, gdzie z obawy przed reakcją nawet nie wyciągnąłem aparatu. Często miałem do siebie złość o to, czego nie zrobiłem.

W ostatnich latach w Polsce wzrosła obawa w związku z wykonywaniem fotografii. Wiąże się to z Internetem – jest lęk, że jeśli zostanie zrobione zdjęcie, nawet przez amatora, to może ono zostać gdzieś wrzucone, opublikowane, a potem powielone tysiące razy.

Jest też dużo miejsc gdzie fotografii teoretycznie nie wolno wykonywać, np. galerie handlowe.

IMG_ (11)

Realizujesz teraz jakiś projekt fotograficzny?

Od roku pracuję nad kilkoma seriami zdjęć, które dotyczą współczesności. Chciałbym, żeby każdy z nich mówił o jakimś problemie globalnym, ale zdjęcia wykonuję bardzo blisko domu, szukając przejawów tych problemów w rzeczywistości, w której żyję. Wszystko obraca się wokół wiedzy o świecie, mediów, Internetu, kryzysu.

Fotografia jest wystarczającym narzędziem ilustrującym?

Każde medium jest inne. Tak się złożyło, że pracuję z fotografią, ale też czuję jej ograniczoność. Ostatnio często proszę kogoś, żeby coś mi napisał, bo same zdjęcia nie mówią dokładnie tego, co ja chciałbym powiedzieć. Zrobiłem też kilka multimediów.

Każde zdjęcie jest jakimś wyborem. Zastanawiam się, co Ciebie interesuje i jak zmieniały się Twoje wybory odkąd zacząłeś fotografować?

Wybory, oczywiście, że się zmieniają. Na początku fotografowałem wszystko, później przyszła do mnie myśl, żeby fotografować ludzi. Zaczynałem więc od klasycznej, czarno-białej fotografii analogowej. Zobaczyłem zdjęcia Koudelki i to na mnie mocno wpłynęło. Później różnie się to zmieniało. Weźmy na przykład pracę nad materiałem o Polsce. Kiedy pracowałem w gazecie, miałem gdzieś z tyłu głowy, że gromadzę pewnego rodzaju mocno absurdalne i sytuacyjne fotografie, zrobione podczas różnego rodzaju imprez i wydarzeń. Te zdjęcia zaczęły mi się układać w całość, więc stwierdziłem, że warto myśleć właśnie w ten sposób i takich sytuacji szukać. Później zacząłem fotografować miejsca i byłem przekonany, że uda mi się te zdjęcia jakoś połączyć. Ostatecznie odrzuciłem wiele mocnych, sytuacyjnych zdjęć i wybrałem raczej te krajobrazowe.

IMG_ (13)

Dlaczego?

Bo z upływem czasu okazało się, że ważniejsza jest przestrzeń niż moment.

Co to znaczy?

Nie chcę tworzyć jakiejś tezy na podstawie jednostkowego zachowania kogoś, tylko pokazać przestrzeń, która jest budowana przez większy kontekst. To jest bardziej prawdziwe i mniej uderzające w jedną konkretną osobę.

Jak idziesz ulicą, to co widzisz? Potrafisz przestać szukać?

To jest trudne, ale nie noszę aparatu na co dzień.

Opava jest dobrym miejscem dla reportażysty? Na jakim etapie studiów jesteś?

Piszę pracę o polskiej przestrzeni w fotografii dokumentalnej po 2000 roku. Obronę mam w tym roku. Czy Opava jest dobry miejsce dla fotografa…? To zależy kto czego szuka. Dla mnie największą zaletą jest to, że dzięki studiom mam masę nowych znajomych.

IMG_ (10)

Gdzie jeszcze albo od kogo chciałbyś się uczyć?

Poszedłbym na jakieś praktyczne studia, na prawo na przykład.

A z fotografii da się żyć?

Myślę, że trudno. Taka ogromna podaż fotografii i aparatów powoduje, że jej wartość się obniża. Jesteśmy obecnie w momencie wielkiej niewiadomej. Ten zalew różnej jakości zdjęć może spowodować zarówno powstanie potrzeby szukania tego, co wartościowe i wyjątkowe i gotowości płacenia za to, ale może być też i tak, że po tej powodzi mało już zostanie.

Z Tomaszem Wiechem rozmawiała Gabriela Szewczyk.

P.S.

Za tekst dziękujemy Gabrieli Szewczyk.

Za fotografie Karolinie Moskale.

Otagowane , , , , , , ,

Relacja zdjęciowa – spotkanie z Tomaszem Wiechem

Kilka dni temu, odbyło się kolejne organizowane przez FotoBzik, spotkanie z cyklu !ART COME OUT!.

Naszym gościem był Tomasz Wiech.

Sala Kompany wypełniła się szczelnie entuzjastami dobrej fotografii.

Prezentacja Tomka wywarła duży podziw wśród odbiorców, a jego opowieści dopełniły całości w sposób merytoryczny i anegdotyczny 🙂

Mieliśmy przyjemność spotkać na sali, Renatę Dąbrowską, z którą to spotkanie autorskie w Pauzie odbyło się bezpośrednio po naszym wydarzeniu.

Poniżej, jak zwykle w dobrym guście i z niemałym wyczuciem, zdjęciowa relacja w obiektywie Karoliny Moskały.

IMG_ (21)

IMG_ (15)IMG_ (19)IMG_ (18)IMG_ (41)IMG_ (23)IMG_ (24)IMG_ (27)IMG_ (43)IMG_ (32)IMG_ (35)IMG_ (31)IMG_ (30)IMG_ (29)IMG_ (40)IMG_ (39)IMG_ (34)IMG_ (25)IMG_ (45)IMG_ (46)IMG_ (47)IMG_ (48)IMG_ (49)IMG_ (50)IMG_ (53)

Już dziś zapraszamy wszystkich do udziału w kolejny spotkaniu. Tym razem będzie to wieczór z filmem o fotografie.

Po projekcji zaprosimy Was do rozmowy. Będzie ciekawie 🙂

https://www.facebook.com/events/515627295148065/

Koniecznie zaglądajcie też na stronę Przetwórni. Coraz mniej czasu zostało na nadsyłanie zdjęć, ale jeszcze zdążycie 🙂

Do zobaczenia.

Iza i Iwona

Otagowane , , , , , , , , , ,

I’m Bzik About R. & S. ParkerHarrison

ROBERT & SHANA PARKER HARRISON

Nieco surrealistyczna propozycja, ale wydaje mi się adekwatna w odniesieniu do klimatu jaki panuje za oknem 🙂

Shana i Robert pracują ze sobą blisko 20 lat.

Każda z ich prac poprzedzona jest wielomiesięcznym procesem przygotowawczym. Koncept, szkice, makiety, poszukiwania odpowiedniego planu…

Punkt wyjścia w pracy stanowi średioformatowy negatyw, który w ciemni zostaje poddany obróbce i przybiera formę papierowego negatywu, ten zaś służy do wykonania powiększeń pozytywowych.

Shana w wielu wywiadach udziela informacji, że ich pracach nie ma ani grama manipulacji w programie graficznym!

Duet ma ściśle podzielone role, Robert pozuje, Shana wykonuje zdjęcia.

Artyści mówią, że zależy im aby patrząc na te fotografie widź miał wrażenie „że powrócił w odległą przeszłość, lub odpłynął w przyszłość”.

Dla mnie są to zdecydowanie kadry z przyszłości, a dla Was?

Robert-and-Shana-ParkeHarrison_374

Robert-and-Shana-ParkeHarrison_372

Robert-and-Shana-ParkeHarrison_368

Robert-and-Shana-ParkeHarrison_363

Robert-and-Shana-ParkeHarrison_365

Autorami wszystkich powyższych fotografii są Robert & Shana ParkerHarrison.

Źródło: http://www.parkeharrison.com/
Iza Zdziebko

 

Otagowane , , , , ,

Oficjany film promocyjny Przetwórnia :)

Jak już pewnie wiecie FotoBzik wraz z Małopolskim Ogrodem Sztuki oraz mecenasami Akademią Nikona i Szerokim Kadrem pracuje obecnie nad Projektem Przetwórnia.
Inicjatywa kierowana jest do wszystkich świadomie wykorzystujących medium fotograficzne w swoich twórczych działaniach.
Ekspertem pierwszej edycji projektu jest Tomasz Gudzowaty, a wygrać można wystawę w Galerii Pauza, publikację zdjęć w katalogu oraz uznanie szerokiej publiczności.
Od dziś promocję projektu, mamy nadzieję, wzmocni 🙂 poniżej publikowany film.

zapowiedz przetwór gotowiec from FotoBzik – Grupa Fotograficzna on Vimeo.

Zdjęcia i montaż: Sylwia Doli Doliszna – Doli Design
Animacja: Damian Łęcki – Avake Studio
Wystąpiłyśmy my 🙂
Iwona Kubica i Iza Zdziebko

Otagowane , , , , , ,

Ruszył nabór do ShowOFF Miesiąca Fotografii.

Nie wiem jak Wy, ale my bardzo lubimy Miesiąc Fotografii w Krakowie. Szczególną sympatią darzymy ShowOFF, który na celu ma promocję młody zdolnych fotografów.

Zachęcamy wszystkich zbzikowanych do przesłania swojej aplikacji w tym roku.

Kto wie, być może będziemy niedługo zapraszać właśnie na Twój wernisaż? 🙂

Poniżej garść niezbędnych informacji jakie otrzymaliśmy od organizatorów.

 

Rozpoczął się nabór do Sekcji ShowOFF 11. edycji Miesiąca Fotografii w Krakowie. Podobnie jak w poprzednich latach, każdy zainteresowany może przesłać własne projekty fotograficzne lub/i multimedialne. Nowością tegorocznej edycji będą warsztaty dla laureatów. Szczególne miejsce w projekcie poświęcone zostanie sztuce wideo (video-art) jako formie pokrewnej fotografii. Na zgłoszenia czekamy do 10 lutego 2013 roku.

SO13_bannerWEBMFK_big

Już od pięciu lat ShowOFF buduje młode środowisko fotografów i kuratorów, umożliwiając profesjonalną prezentację prac przed szeroką publicznością Miesiąca Fotografii w Krakowie. Kolejna odsłona będzie kontynuować formułę otwartego konkursu, spełniając rolę platformy dla swobodnej wypowiedzi artystycznej, a także zapewni szeroką promocję młodych twórców.

Organizatorzy czekają na zgłoszenia projektów fotograficznych i multimedialnych, ukończonych lub w trakcie realizacji. Premiowane będą propozycje debiutantów oraz projekty z pogranicza fotografii oraz sztuki wideo. Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń wybranych zostanie 10, a ich autorzy będą objęci opieką kuratorską uznanych artystów, galerzystów oraz teoretyków.

W tym roku zespół kuratorski tworzą:

Kuba Bąk – kurator, krytyk sztuki;

Bownik – fotograf, publicysta;

Dorota Buczkowska – artystka multimedialna;

Cecylia Malik – malarka, performerka, kuratorka, aktywistka;

Marika Zamojska – kuratorka, galerzystka.

Każdy kurator weźmie pod opiekę dwóch laureatów i wspólnie dokonają selekcji prac oraz wyboru formy ekspozycji, która finalnie zostanie zaprezentowana podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie 2013. Podczas specjalnych warsztatów kuratorzy przy wsparciu doświadczonych specjalistów przekażą młodym artystom wiedzę z zakresu autopromocji, teorii fotografii, praktyki artystycznej, technicznej strony produkcji zdjęć, przygotowania portfolio, redakcji tekstów o wystawach i organizacji wydarzeń artystycznych.

Warunki uczestnictwa

Udział w naborze do sekcji ShowOFF MFK 2013 jest bezpłatny i otwarty dla każdego. Przesyłać można projekty fotograficzne lub/i multimedialne zarówno skończone, jak i będące jeszcze w trakcie realizacji. Sekcja ShowOFF nie zakłada żadnych ograniczeń dotyczących tematu czy techniki wykonania zdjęć i materiałów wideo. Zgłoszenie musi zawierać wymaganą regulaminem liczbę plików oraz wypełniony formularz zgłoszeniowy.

Aby zgłosić swój projekt, należy wysłać go wraz z wypełnionym formularzem zgłoszeniowym na adres showoff@photomonth.com do 10 lutego 2013 roku.

Formularz zgłoszeniowy, regulamin oraz szczegóły dotyczące wydarzenia można znaleźć na stronie www.photomonth.com w zakładce ShowOFF 2013.

Iza Zdziebko

Otagowane , , , ,

O FotoBziku w Wiadomościach.

W pierwszym numerze Wiadomości po Nowym Roku ukazał się dawno już z nami przeprowadzony wywiad o działalności grupy.

W teście opisany jest również organizowany przez nas konkurs Kraków. Ulce Przeźroczyste.

Wiadomosci - 01 - '13_int-6

W tekścice wykorzystane zostały nadesłane na konkurs prace Karoliny Moskały, Katarzyny Drewy oraz Jagody Rybiewskiej.

Ze strony Wiadomości można pobrać cały PDF styczniowego numeru, zachęcamy do lektury tekstu 🙂 http://www.wiadomosci.krakow.pl/

Dziękujemy redaktor Elżbiecie Ćwik za poświęcenie uwagi naszym działaniom.

Jak przy każdej okazji gorąco zapraszam do udziału w najnowszym pomyśle FotoBzik – Projekcie Przetwórnia.

Iza Zdziebko

Otagowane , , , , , , ,

I’m Bzik About…

MAGDA HUECKEL.

Jakiś czas temu spotkałam się z cyklem „Autoportrety obsesyjne” w Galerii FF w Łodzi.

Fotografie prezentowane były na czarnych w ścianach w wyciemnionych pomieszczeniach.

Światło wydobywało subtelnie obraz. Trzeba było mocno zbliżyć się do fotografii, żeby zobaczyć co przedstawiają.

Ten moment obcowania z pracami Magdy na długo zapadł mi w pamięci.

Opis towarzyszący wystawie, wyjaśniający sposób powstania fotografii, przeczytałam na samym końcu. Przyznam, że taka kolejność mnie osobiście odpowiada najbardziej 🙂

Fot. Magda HueckelFot. Magda HueckelFot. Magda HueckelFot. Magda HueckelFot. Magda HueckelFot. Magda HueckelFot. Magda Hueckel

„(…) Niewątpliwie znaczącym pozostaje fakt połączenia ze sobą autoportretu i martwej natury w postaci gnijących owoców. Gra pomiędzy gatunkami, którą prowadzi artystka, niesie za sobą określone konsekwencje. Fragmenty ciała, wyłaniające się z czarnego tła, stają się niemal rzeźbiarskimi rekwizytami w poszczególnych fotografiach. Uprzedmiotowione ciało, pokryte śladami uszczerbku, nieodzownie konotuje sam proces destrukcji i przemijalności wpisanej w egzystencje żywej istoty. Ciało zajmuje zatem miejsce obiektu w wanitatywnej martwej naturze. Jednocześnie, w martwej naturze pozbawionej ex definitione fizycznej obecności człowieka, uobecniony zostaje ludzki pierwiastek. Transgresja ta odbywa się jednak jedynie na poziomie wizualnym, ciało zastępuje bowiem tradycyjną ikonografię, odnoszącą się do fundamentalnych kwestii egzystencji za pomocą natury i symboli…”
Dorota Łuczak, wstęp do katalogu wystawy „Autoportrety obsesyjne” (fragment), Galeria Piekary, Poznań 2009

„(…) Sposób, w jaki Hueckel ukazuje lęk przed rozpadem ciała, wydaje się dość subtelny. Delikatnie, niemal niewidocznie, przychodzi on z zewnątrz, jako coś obcego, być może trudnego do oswojenia. Przemijanie ukazane na zdjęciach nie jest jednak odarte z sensu, nie jest też niczyje – jest KAŻDEGO. Zdjęcia ciała artystki stają się obrazem ogólnego doświadczenia upływającego czasu, jako prostej i oczywistej konsekwencji życia (…). Szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, że prace te stworzyła osoba młoda (…), która podjęła próbę zmierzenia się z tematem wykluczonym, żeby przywrócić go spojrzeniu…”
Katarzyna Majak, wstęp do katalogu wystawy „Autoportrety obsesyjne” (fragment), Galeria Piekary, Poznań 2009

Autorem wszystkich powyższych fotografii jest Magda Hueckel.

Źródło: http://www.hueckel.com.pl/pl
Iza Zdziebko

 

Otagowane , , , , ,
Reklamy
%d blogerów lubi to: